Święty Michał Archanioł i Ojciec Pio

Francesco Forgione z Pietrelciny, bardziej znany pod swoim zakonnym imieniem Ojca Pio, już od pierwszych lat swojego życia pozostawał w głębokiej zażyłość z duchami niebiańskimi, aniołami. Będąc jeszcze młodym kapłanem, przebywającym jako rekonwalescent w Pietrelcinie, niejednokrotnie zapominał o zamykaniu za sobą drzwi domu.., a może po prostu nie dbał o tego typu sprawy. Na wymówki tych, którzy mu wytykali to zaniedbanie zwykł był odpowiadać: „Jest tam na straż taki mały aniołek. On zatroszczy się o wszystko.”


Chcę na początku przytoczyć pewne wydarzenie z życia tego świętego zakonnika, w świetle którego postawiłem ostatecznie  dokończyć ten   artykuł. Otóż, pewnego razu ksiądz Salvatore Pannullo,  zaufany przyjaciel Ojca Pio mieszkający w Pietrelcinie, napisał list do Ojca Agostino z San Marco in Lamis, duchowego kierownika Ojca Pio, w którym prosił o ważne informacje. Po otrzymaniu odpowiedzi, chciał się z nią jak najszybciej zapoznać, ależ jakie było jego zdziwienie, kiedy po otwarciu koperty znalazł w niej jedynie białe, niezapisane kartki. Pobiegł z nimi natychmiast do przebywającego wówczas w Pietrelcinie O. Pio, aby poinformować go o wydarzeniu i usłyszał w odpowiedzi następujące słowa: „To sprawka tych łajdaków”. Po czym O. Pio najspokojniej w świecie „odczytał” treść pustych kartek. Ksiądz Pannullo, powodowany może niedowiarstwem, a może dla całkowitej pewności postanowił jeszcze raz skontaktować się z Ojcem Agostino. Okazało się że treść listu „odczytanego” przez Ojca Pio w zupełności zgadza się z tym co napisał O. Agstino.

Wczoraj napisałem pierwsze dwie strony tego artykułu, ale wieczorem zaczęły nachodzić mnie wątpliwości czy warto go kontynuować. Zachowałem zapisany dokument i wyłączyłem komputer. Dzisiaj rano, po jego otwarciu, tzn. komputera, okazało się że artykułu w nim nie ma… W ten sposób zapadła decyzja aby zacząć go od początku i doprowadzić do końca.

Pobożność Ojca Pio wobec aniołów jest dobrze udokumentowana w Epistolarium przez samego zakonnika, jak i w licznych świadectwach jego duchowych dzieci. „Niech towarzyszy ci anioł Boży”, słowami tymi żegnał Ojciec Pio pielgrzymów opuszczających jego klasztor.  Inną formułą pożegnalną były słowa: „Niech anioł Boży będzie twoim światłem, pomocą, siłą, pocieszeniem i przewodnikiem.” Na pierwszy plan w tej pobożności wysuwa się niewątpliwie głęboka więź jaka łączyła świętego zakonnika ze świętym Michałem Archaniołem. To właśnie wezwania i modlitwy do tego potężnego anioła, Księcia wojsk anielskich, zalecał Ojciec Pio jako niezawodny środek zaradczy przeciwko nieporozumieniom i kłótniom w rodzinach, oraz skuteczną pomoc w walce z pokusami diabelskimi.

Jaka jest geneza tego archanielskiego rysu w pobożności Ojca Pio? Skąd bierze się u niego tak gorąca miłość do św. Michała? Niewątpliwie była on uwarunkowana, że tak powiemy, czynnikami „środowiskowymi”. Przede wszystkim Ojciec Pio był kapucynem, a więc należał do wielkiej rodziny franciszkańskiej założonej przez św. Franciszka z Asyżu, którego uwielbienie i miłość do św. Michała jest chyba wszystkim znana. Już w swoich „Kwiatkach” zalecał on oddawanie wielkiej czci temu potężnemu aniołowi. Każdego roku, od 14 sierpnia do 20 września św. Franciszek odprawiał 40 – dniowy post którego celem było oddanie hołdu św. Michałowi. Nie było więc chyba przypadkiem to, że właśnie w czasie jednego z tych postów michaelickich, kiedy przebywał w la Verna otrzymał on znaki Męki Pańskiej, czyli stygmaty. Co więcej, wielu komentatorów franciszkańskich jest zdania że to właśnie sam św. Michał był wykonawcą tejże stygmatyzacji. W owym czasie w środowisku franciszkańskim oddawano wielką cześć temu wielkiemu Archaniołowi: niektórzy zakonnicy obchodzili każdego roku nawet dwa czterdziestodniowe posty ku czci świętego Michała. Zauważmy w tym miejscu, że kiedy św. Ojciec Pio otrzymywał swoje stygmaty w 1918 roku, znajdował się on wówczas przed Krzyżem na chórze kościelnym, którego sklepienie ozdobione jest do dzisiaj zachowanymi freskami, wśród których bez trudu znajdziemy św. Michała. Wydarzenie to miało miejsce 20 września, a więc w dniu, w którym Kościół rozpoczyna Nowennę do św. Michała Archanioła.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że prowincja kapucyńska do której należał Ojciec Pio obrała sobie za protektora właśnie św. Michała, a San Giovanni Rotondo, w którym leży słynny klasztor świętego kapucyna, znajduje się w odległości jedynie 25 kilometrów od Gargano. To właśnie do Gargano, do bazyliki Monte Sant’Angelo, dedykowanej św. Michałowi, pielgrzymował pieszo w 1219 roku sam św. Franciszek. Bazylika św. Michała, umieszczona w jednej z grót gór Gargano, jest jedynym na świecie kościołem, który nie potrzebował poświęcenia ludzką ręką, ponieważ dokonał tego sam święty Michał. Możemy odnaleźć w niej wiele znaków wotywnych będących wyrazem dziękczynienia i uwielbienia, za doświadczoną pomoc. W bazylice znajduje się srebrna lampa oliwna podarowana w hołdzie św. Michałowi na wiosnę 1657 roku przez Uniwersytet z San Giovanni Rotondo, jako wyraz wdzięczności za cudowną interwencję w czasie panoszącej się tam zarazy. Przy wejściu do  bazyliki znajdziemy również, pod niszą w której umieszczona została statua św. Michała, płytę pamiątkową ufundowaną przez ludność San Giovanni Rotondo, z wyrytymi na niej słowami podziękowania. Podobne wyrazy wdzięczności można odczytać również na obu bokach ołtarza dedykowanemu świętemu Michałowi. Dodajmy też że jeden z głazów wydobyty z groty, w której znajduje się bazylika, został wmurowany w ścianę klasztoru w san Giovanni Rotondo. A także to, że sam Ojciec Pio chciał aby na wieżyczce szpitala Casa Sollievo della Sofferenza (Dom Ulgi w Cierpieniu), będącym jednym z jego licznych, wielkich dzieł, wykonano mozaikę przedstawiającą św. Michała Archanioła. Jej autorem został Szwajcar Aurelio Gozzato. Natomiast dzieci duchowe O. Pio, znając jego głęboką miłość do świętego Michała, postanowiły aby przed wejściem do szpitala, obok pomnika O. Pio pojawił się Michał Archanioł przebijający włócznią smoka piekielnego.

Zresztą cała prowincja „Capitanata”, na terenie której znajdują się najważniejsze miejsca związane życiem  O. Pio obrała sobie za swojego świętego protektora właśnie św. Michała, którego postać figuruje na herbie prowincji. Wyrazem wielkiej ufności i pobożności mieszkańców w stosunku do Archanioła są liczne statuetki w kapliczkach przed domami, nieustannie odbywające się pielgrzymki do Gargano, do bazyliki św. Michała, a także powszechne nadawanie imion „Michele” („Michał”), a także „Archangelo” („Archanioł”) nowonarodzonym dzieciom.

O. Pio udał się oficjalnie tylko jeden raz do sanktuarium św. Michała, z której to pielgrzymki znajdziemy w Epistolarium zakonnika jedynie przelotną wzmiankę. Można ją znaleźć w liście do Assunta di Tomaso z 2 lipca 1917 roku. O. Pio przeprasza w nim adresatkę listu za to, że nie odpowiedział jeszcze na jej liczne pytania i pisze: „Zrobię to jak tylko odpocznę i zregeneruję siły po wczorajszej wyprawie na Monte Sant`Angelo, gdzie odwiedziłem św. Michała.” (Epistola 3, 419).  Historyk Gherardo Leone odtworzył w najdrobniejszych szczegółach przebieg tej wizyty, które świadczą o wielkim przywiązaniu O. Pio do św. Michała Archanioła: „O. Pio odbył tę podróż 1 lipca 1917 r. na otwartym (nie zadaszonym) wozie, jak to było w zwyczaju w tamtych czasach, wespół z 14 braćmi z Kolegium z San Giovanni Rotondo. Tego dnia było bardzo zimno, co dotkliwie odczuł O. Pio, tym bardziej że podróż zaczęła się w środku nocy. Po wejściu do groty, w której panowała duża wilgotność O. Pio zaczął nagle okazywać objawy silnego przeziębienia. Mimo to przed celebracją Mszy świętej zatopił się w modlitwie na niemalże całą godzinę. Podczas odprawiania Eucharystii w tym miejscu poświęconym św. Michałowi widać było na jego twarzy głębokie wzruszenie. Następnie przez blisko godzinę pozostał w skupieniu na modlitwie dziękczynnej. Jego twarz była bardzo blada a całe ciało drżało z zimna: już od ponad trzech godzin przebywał w tej lodowatej i nasyconej wilgocią grocie. Pod koniec modlitwy dwoje wiernych zachęciło O. Pio do udania się do pobliskiego domu i spożycia gorącego śniadania. Podczas pobytu w grocie św. Michała – pisze Gherardo Leone – w tej chwili głębokiego przeżycia duchowego, O. Pio zdał sobie w pełni sprawę ze swojej misji oraz zaczął przeczuwać to wszystko co Bóg przygotował mu na zbliżająca się przyszłość.”

Pisarz Giovanni Siena słusznie zauważa: „Rola św. Michała w życiu i działalności O. Pio stała się oczywista w rok po pamiętnej pielgrzymce na Monte Sant’Angelo.” Rok 1918 był rzeczywiście dla O. Pio rokiem nadzwyczajnych wydarzeń. Wtedy to właśnie wydarzyły się trzy zjawiska mistyczne, które kosztowały ojca Pio wiele cierpień fizycznych: 1° „transverbazione”, czyli bolesne przebicie najintymniejszych części duszy poprzez tajemniczy, ognisty grot; 2° la „stimmatizzazione”, a więc pojawienie się na ciele zakonnika widocznych ran, identycznych z ranami ukrzyżowanego Chrystusa; i w końcu 3° „transfissione”, czyli przeniknięcie boku i serca przez włócznię. Wszystkie te trzy doświadczenia zostały poprzedzone wizytą „tajemniczej osoby”, jak to określił sam O. Pio. Kim ona była? Zakonnik nigdy nie wyjawił tej tajemnicy. Jednakże niektórzy znawcy i badacze fenomenów mistycznych w historii duchowości są przekonani że tym tajemniczym gościem był właśnie święty Michał, a więc anioł, który wysyłany jest przez Boga do osób mających do wypełnienia trudną misję. Nie było z pewnością zwykłym przypadkiem to, że stygmatyzacja O. Pio wydarzyła się 20 września 1918 r., dokładnie w dniu którym co roku zaczynał on Nowennę ku czci św. Michała Archanioła, przygotowującą do święta tego Archanioła, przypadającego na 29 września.

Odnośnie do swojej pobożności i wiary w pomoc świętego Michała Archanioła, O. Pio powiedział kiedyś: „On stoi zawsze tutaj”. Wspomniany wcześniej pisarz Giovanni Siena przytacza słowa Anity Canotti z Rimini, jednej z córek duchowych O. Pio, która tak mówiła o swoim kierowniku duchowym: „Pamiętam bardzo dobrze wszystkie praktyki pokutne związane ze św. Michałem, które zalecał nam w konfesjonale. Pamiętam też jego ciągłe zachęcanie, a nawet naleganie abyśmy odbywali pielgrzymki do sanktuarium Monte Sant’Angelo: Idźcie pozdrowić św. Michała, powtarzał bardzo często.”

Pomimo tak żywego zainteresowania tym słynnym miejscem kultu św. Archanioła, ojciec Pio udał się tam tylko jeden raz, 2 lipca 1918 roku. Powstaje zatem pytanie: dlaczego tylko jeden raz, dlaczego O. Pio nigdy tam nie wrócił? Ale czyżby? Niektórzy badacze zajmujący się historią O. Pio twierdzą, że jego wizyty u św. Michała były bardzo częste, a brak śladów w dokumentach na ich potwierdzenie wynika po prostu z natury tych wizyt. Oto przykład jednej z nich w relacji księdza Giuseppe Tomaselli, słynnego egzorcysty z Messyny, który często spotykał się z O. Pio:

„Grupka osób z Tortoreto Lido (prowincja Teramo), dowiedziawszy się o słynnym zakonniku, postanowiła udać się do San Giovanni Rotondo aby go poznać. Podczas podróży, spotkali w pociągu jakiegoś prałata, który zapytał ich o cel podróży. Jedziemy do San Giovanni Rotondo – odpowiedział jeden z nich – podobno jest tam jakiś zakonnik czyniący cuda. A któż to taki? – zapytał prałat. Jedźcie raczej do sanktuarium św. Michała Archanioła. Ten to dopiero czyni cuda. Jedzcie do św. Michała – odpowiedział nieznany prałat. Kiedy grupka pielgrzymów wysiadła z pociągu, zaczęli się wahać czy jechać do sanktuarium św. Michała, czy też kontynuować podróż do O. Pio. W końcu postanowili nie zmieniać celu podróży i podążyli w kierunku San Giovanni Rotondo. Kiedy tam dotarli, ucieszyli się niezmiernie, ponieważ udało im się dostać do O. Pio. Podczas spotkania zakonnik zachowywał się kuriozalnie: co chwila otwierał i zamykał bez jakiegoś oczywistego powodu pewną kasetkę, która jak wszyscy wyraźnie widzieli, była pusta. Pod koniec rozmowy, przed pożegnaniem pielgrzymów, O. Pio znowu otworzył kasetkę, która jednak tym razem nie była już pusta. Wyjął z niej plik obrazków ze św. Michałem Archaniołem i wręczył po jednym każdemu z wiernych. Ich zdziwienie było jeszcze większe kiedy usłyszeli przy tym następujące słowa: W ten sposób będziecie mogli powiedzieć, że byliście w sanktuarium św. Michała Archanioła. Wszyscy byli przekonani – kończył opowieść ks. Tomaselli – że w czasie rozmowy z pielgrzymami O. Pio udał się w bilokacji do sanktuarium św. Michała.”

W świetle tego wydarzenia, przytoczonego przez wiarygodnego świadka, łatwo jest zrozumieć dlaczego O. Pio często powtarzał wiernym: „Co do mnie, to do świętej groty na Monte Sant’Angelo pielgrzymuję nieustannie.” Kiedy jego dzieci duchowe prosiły o błogosławieństwo: „Ojcze pobłogosław nam, bo jedziemy do świętego Michała” – odpowiadał zawsze uradowany – „Tam na górze, pomódlcie się też i za mnie.” Pewnemu pielgrzymowi, który wahał się czy po odbytej pielgrzymce do O. Pio w San Giovanni Rotondo, zatrzymać się jeszcze w drodze powrotnej do domu w sanktuarium św. Michała, święty zakonnik odpowiedział: „Ależ tak, tak, trzeba tam pojechać! Do świętego Michała trzeba pójść na własnych nogach. W przeciwnym razie pójdzie się tam z trumną na plecach…” Co miał znaczyć: pewnego dnia, już po śmierci, staniemy przed świętym Michałem, który na swojej wadze zmierzy ciężar naszych grzechów.

Jedna z córek duchowych O. Pio znalazła się pewnego dnia w bardzo trudnej, niemalże nie do rozwiązania sytuacji. Aby rozwiązać ten bardzo delikatny problem szybko wyruszyła w podróż do swojego duchowego ojca w San Giovanni Rotondo. Po wysłuchaniu jej opowieści w konfesjonale O. Pio powiedział: „Czyżbyś nie miała adwokata w twojej miejscowości…?” Kobieta zapytała: „Jakiego adwokata ojcze?” I znowu usłyszała: „Powiedziałem ci już, czy nie masz adwokata u siebie…?” W pierwszej chwili ta cierpiąca dusza nie zrozumiała co miał na myśli O. Pio i po zakończonej spowiedzi czekała jeszcze na końcu kolejki na jakieś dalsze wyjaśnienie, ale zakonnik jedynie po ojcowsku, czule odprawił ją. Mimo to z wielką wiarą i ufnością w tajemnicze słowa ojca Pio kobieta ta wróciła do swojego domu. Następnego dnia udała się do kościoła parafialnego, aby pomodlić się do patrona swojej miejscowości, którego święto obchodzono właśnie tego dnia, a był nim święty Michał Archanioł. Podczas modlitwy wzrok kobiety padł na następujące słowa: „O chwalebny mój obrońco i adwokacie, święty Michale…”. W tym momencie kobieta zrozumiała jednoznacznie kogo miał na myśli jej kierownik duchowy, kiedy mówił jej że ma już swojego adwokata. Zaczęła się więc jeszcze goręcej modlić do Księcia wojsk anielskich i w krótkim czasie, dzięki Archaniołowi, rozwiązała swoje problemy.

Ojciec Pio znał bardzo dobrze wielkość i potęgę św. Michała. Pragnął aby wszystkie jego dzieci duchowe oddawały cześć i kochały tego wielkiego Archanioła, między innymi dlatego też chciał aby w nowym sanktuarium konwentu, Madonna delle Grazie, został zbudowany szczególny ołtarz ku czci świętego Archanioła. Swojej córce duchowej Linie Fiorellini wysłał obrazek św. Michała z napisaną przez siebie modlitwą: „Niech święty Michał wspomaga cię i broni przed wrogiem piekielnym.” Obrazek ten, z zapisanym na nim życzeniem, wywarł duże wrażenie i stał się decydującym impulsem dla Liny Fiorelliny do szerzenia czci świętego Michała. Posiadała ona w swojej bibliotece książkę księdza Nicola Ricci z roku 1869, pod tytułem „La Quaresima di San Michele”. Pozycja ta zawierała medytacje ku czci świętego Michała Archanioła, rozłożone na czterdzieści dni. Lina Fiorellini zapragnęła rozprzestrzenić wśród wiernych rozważania zawarte w tej książce i zatroszczyła się o jej nowe wydanie. W celu zaciągnięcia rady i błogosławieństwa na to przedsięwzięcie napisała w liście do O. Pio: „Ojcze, chciałabym rozpowszechnić pobożność do świętego Michała Archanioła, aby przyczynić się tym samym do wzmocnienia pokoju na świecie, obalenia pychy ludzkich pasji w tym społeczeństwie rozdartym przez wojny, podziały, mordy i inne okrucieństwa.” Odpowiedź ojca Pio była zachęcająca. Opracowaniem językowym oraz podziałem modlitw na dwa cykle zajął się mons. Cosimo Petino z Rzymu.  Książka została wydana pod nowym tytułem: „Le grandezze di San Michele” (Wielkość św. Michała), w trzydziestą rocznicę otrzymania stygmatów przez O. Pio. Specjalną kopię książki, oprawioną w białą skórę i z pozłacanymi brzegami, Lina Fiorellini podarowała „Swojemu przewodnikowi, swojemu światłu, temu który jest wszystkim w Jezusie”, ojcu Pio. Rozważania zawarte w tej książce zostały w następnych latach przetłumaczone na 50 języków i cieszyły się duża popularnością wśród wiernych. W ten sposób ojciec Pio jeszcze raz przyczynił się swoim błogosławieństwem i zachętą do zrodzenia w wielu sercach ludzkich czci i miłości do swojego ulubionego Archanioła, którego wielkości i skuteczności dziania doświadczył nie jeden raz.

Ksiądz Giuseppe Del Ton, który był bliskim przyjacielem ojca Pio, tak pisał o jego pobożności michaelickiej: „Ojciec Pio odmawiał modlitwę do św. Archanioła, napisaną przez papieża Leona XIII, w czasie to którego pontyfikatu przyszedł na świat. Oto tekst modlitwy: Święty Michale Archaniele broń nas w walce. Przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Niech go Bóg pogromi, pokornie prosimy. A Ty, Książe wojska niebieskiego, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz krążą po świecie, mocą Bożą strąć do piekła. Amen.” Ta piękna modlitwa niestety już od dawna  wyszła z powszechnego użytku Kościoła, który zaniedbał kult św. Michała i nie zaleca go już tak jak dawniej wiernym. Było to powodem smutku O. Pio, który często powtarzał: „Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, w tej apokaliptycznej epoce, musimy walczyć pod sztandarami św. Michała.” Odnowa kultu św. Archanioła była dla niego niemalże, a może nawet dosłownie, obowiązkiem moralnym. Mons. Del Ton, tak o tym dalej wspomina: „W nocy 11 listopada 1956, kiedy przebywałem w Pompejach, przyśnił mi się ojciec Pio, w śnie którego nigdy nie zapomnę. Pobłogosławił mi mówiąc: Musisz zrobić coś dla dobra Kościoła, dla radości ludu Bożego. Zrób coś, aby odnowić kult świętego Michała. Połącz swoje siły z innymi inteligentnymi ludźmi prowadzącymi ascetyczne życie. Był to proroczy sen – stwierdza mons. Del Ton. W kolejnych latach, dzięki różnym zbiegom okoliczności, udało mi się wraz z innymi ludźmi założyć Stowarzyszenie, którego celem jest propagowanie kultu św. Michała. Nazwaliśmy je Milizia di San Michele Arcangelo (Wojsko Świętego Michała Archanioła). Siedziba tego Stowarzyszenia znajduje się w kaplicy Kanoników Regularnych w Tor Lupra, pod Rzymem. Spotykamy się tam często i odmawiamy, między innymi, także ulubioną modlitwę O. Pio do św. Michała, dzięki któremu ten wielki święty rozdzielał łaski oraz czytał w ludzkich sercach.”

Na zakończenie. Ciało i dusza O. Pio już od dzieciństwa było polem zaciętej walki pomiędzy aniołami i demonami. Pewna wybrana dusza, podczas swojej pielgrzymki do sanktuarium – groty św. Michała w Gargano przeżyła niezwykłą wizję, podczas której wyraźnie widziała malutkiego Francesco Forgione leżącego spokojnie w kołysce, nad którą wznosił się z rozwiniętymi skrzydłami Michał Archanioł. Po powrocie ze swojej pielgrzymki do groty, osoba ta podzieliła się swoimi przeżyciami z Ojcem Mariano Paladino, jednym z braci infermierów, pielęgnujących chorego O. Pio. O. Mariano, podejrzewając, że mogła to być zwykła halucynacja, albo wytwór wyobraźni rozmodlonej duszy, podzielił się tą opowieścią ze swoim podopiecznym, chorym Ojcem Pio. Po zakończeniu swojej relacji usłyszał od świętego zakonnika następujące słowa: „Biada mi, gdyby nie było świętego Michała. Gdyby nie on, dzisiaj widzielibyście Ojca Pio pod kopytami Lucyfera.”

About these ads

4 odpowiedzi na „Święty Michał Archanioł i Ojciec Pio

  1. robert pisze:

    Zgadza się – Święty Archanioł Michał to wielka moc i wielka postać w Królestwie Niebieskim. Módlmy się o Jego przychylność, opiekę i wstawiennictwo na każdy dzień naszej ziemskiej pielgrzymki.
    Robert

  2. Barbara Mandt pisze:

    ja tez kilkakrotnie doznatam jego interwencji, Barbara.

  3. Maria pisze:

    Swięty Ojcze Pio proszę brońcie mnie ze Św.Michałem Archanołem w wiadomych przez was sprawach.

  4. Gosia pisze:

    Padre Pio miał absolutną rację. Święty Michał Archanioł to przecudowny Patron. Jeśli macie taką możliwość, przyjmijcie szkaplerz św. Michała Archanioła! Dla tych, którzy mieszkają w Szczecinie: zazwyczaj raz w miesiącu (w ogłoszeniach na stronie Sanktuarium zawsze podane wcześniej) w Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa (duży kościół przy Placu Zwycięstwa) odbywa się Msza św. Bractwa św. Michała. Po niej można przyjąć właśnie ten szkaplerz.Obowiązkiem osób, które przyjęły szkaplerz jest codziennie odmawianie prostego egzorcyzmu (Święty Michale Archaniele broń nas w walce…), modlimy się także o dobrą śmierć i osoby zagrożone nagłym odejściem.Oprócz tego, warto dodać, że po każdej Mszy św. w „Sercu” modlimy się tym egzorcyzmem!

    Ja doświadczyłam przez tego potężnego Archanioła tylu łask, że trudno je wszystkie byłoby opisać i wymienić. Działa ze mną i przeze mnie. Jego obecność jest wielkim darem od Boga i dziękuję Mu za to! Mam wrażenie, że to św. Michał przyprowadził mnie do Jezusa i pokazał na nowo, jak mam Go kochać, wielbić i jak zawierzyć Mu swoje życie.

    Któż jak Bóg!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 32 other followers

%d bloggers like this: