Stworzeni na obraz i podobieństwo Boże.

A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1, 26-27)

Kiedy Bóg wybrał autora mającego skomponować opis stworzenia świata, i natchnął swoim Duchem aby uchronić go od błędu, zrobił to w określonym celu. Jakim?

Z całą pewnością Stwórca nie zamierzał przedstawiać nam w szczegółach, na tych kilku stronach Biblii, procesu stwarzania świata. W podręcznikach do matematyki nie zapisuję się dogmatów teologicznych, a w Sumie Teologicznej św. Tomasza próżne jest poszukiwanie zasad geometrii euklidesowej. O czym zatem pisze autor natchniony w dwóch pierwszych rozdziałach księgi Rodzaju? Po pierwsze: wbrew wszelkim modernistycznym teoriom, wiemy że to właśnie Bóg stworzył świat i przygotował go na przyjęcie „korony stworzenia”, czyli człowieka. Dowiadujemy się także o tym kim jest człowiek. I nad tą prawdą chciałbym się dłużej zatrzymać.

Otóż w Rdz 1, 26 czytamy, ze człowiek został stworzony na „obraz i podobieństwo Boże”. Na czym ono polega? Filozofia twierdzi, że na wolnej woli człowieka oraz zdolności rozumowania, i oczywiście takim rozumowaniem nie odbiega od prawdy, ale nie mówi jeszcze wszystkiego o człowieku. Gdybyśmy bowiem zatrzymali się na tym stwierdzeniu nie zrozumielibyśmy całego, bogatego sensu tego tak wzniosłego opisu stworzenia istoty ludzkiej. Przejdźmy zatem do tekstu natchnionego. W Biblii hebrajskiej pojawiają się tutaj dwa wyrażenia:

צֶלֶם (tselem) obraz, oraz דְמוּת (demut) podobieństwo.

Musimy sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie: jakie jest ich znaczenie w języku hebrajskim? Wyrażenia te występujące pierwszy, ale nie ostatni w interesującym nas wersecie (Rdz 1,26), są antytetyczne: o ile tselem oznacza statuę, posąg i odnosi się najczęściej do dokładnej kopii pierwowzoru, o tyle demût mówi o podobieństwie abstrakcyjnym, płynnym, bliżej niesprecyzowanym. Autor natchniony chce nam zatem powiedzieć, że spośród wszystkich istot żyjących jedynie człowiek jest podobny do swojego Stwórcy, ale podobieństwa tego nie można pojmować jako wiernego odwzorowania. Na czym zatem polega to podobieństwo?

Zanim postaramy się odpowiedzieć na to pytanie na podstawie analizy kolejnego wersetu wtrąćmy dość istotne  spostrzeżenie, a  mianowicie: w Dekalogu oraz w innych kodeksach prawnych Starego Testamentu występuje zakaz tworzenia posągów i innych obrazów Boga. Motywowany jest on między innymi prawdą zapisaną w Rdz 1, 26 mówiącą o tym, że najbardziej zbliżonym do rzeczywistości, chociaż niedoskonałym obrazem Boga niewidzialnego, jest sam człowiek z krwi i kości. Każdy inny obraz, czy to statua, posąg, malunek, odlew, są  o wiele bardziej niedoskonałymi, dlatego nie należy ich tworzyć. Warto  tutaj otworzyć nawias, aby  przypomnieć, że idea podobieństwa człowieka do Boga znana była już w środowiskach poza biblijnych: często można tam było spotkać praktyki noszące cechy kultu religijnego, polegające na ubóstwianiu panującego władcy. Nowość Biblii polega na niejako „demokratyzacji” tego zjawiska, czyli rozszerzeniu takiego spojrzenia na wszystkich ludzi, bowiem autor biblijny stwierdza, że w każdym człowieku, nawet najmniejszymi, pogardzanym czy noszącym zdeformowane oblicze można odnaleźć obraz Boga. Każdy człowiek stworzony przez Boga otrzymał pełnię władzy nad ziemią  oraz nad zamieszkującymi na niej stworzeniami. Władza panowania i dominowania nad Bożym dziełem stworzeniem została udzielona, według autora natchnionego, nie jakimś wybranym, uprzywilejowanym jednostkom lecz wszystkim ludziom.

Przejdźmy teraz krótkiej krytyki literackiej wersetu 27. Już na pierwszy rzut oka da się w nim łatwo zauważyć paralelizm, a dokładniej paralelizm chiastyczny, charakteryzujący się ułożeniem członów w sposób przypominający literę X ; A-B-B`-A`, czyli następująco:

A (Stworzył więc Bóg człowieka) – B (na swój obraz) – B` (na obraz Boży go stworzył) – A` (stworzył mężczyznę i niewiastę).

W przedstawionym paralelizmie da się łatwo zauważyć zbliżenie pojęciowe dwóch jego członów: OBRAZ BOŻY oraz MĘŻCZYZNĘ I NIEWIASTĘ. Można zatem domniemywać,  że w przekazie autora natchnionego podobieństwo człowieka do Boga uwidacznia się najpełniej w zdolności kochania drugiej osoby, w prawdziwej miłości panującej pomiędzy pierwszymi rodzicami, miłości będącej obrazem Miłości Trynitarnej.

A teraz jeszcze rozszerzmy kontekst analizy naszego wersetu. Otóż zauważmy czy i ewentualnie gdzie jeszcze w Biblii pojawiają się określenia tselem i demut. Nie musimy szukać daleko, bowiem już kilka rozdziałów dalej, a mianowicie w wersecie Rdz 5, 3 czytamy: „Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urodził mu się syn, podobny do niego jako jego obraz, i dał mu na imię Set.” Jest tu mowa o obrazie i podobieństwie w kontekście więzów rodzinnych, ojciec-syn. Co z tego wynika? Otóż bardzo ważna rzecz: stwarzając nas na swój obraz i podobieństwo Bóg uczynił nas swoimi dziećmi. Relacja Stwórcy do mężczyzny i niewiasty, nie jest taką samą relacją jak do innych stworzeń. Jest to relacja o charakterze rodzinnym: Ojciec – syn – córka (dzieci). Stwarzając na swój obraz i podobieństwo, Bóg jednocześnie zaprosił nas do uczestnictwa w życiu Bożej Rodziny, której najważniejszą cechą jest ofiarowująca się Miłość.

Ostatnia, ale nie mniej ważna uwaga. Autor księgi Rodzaju mówi, że Bóg stwarzał świat przez 6 dni. W ostatnim dniu stworzył zwierzęta i człowieka, a siódmego dnia „odpoczął”. Zaraz, ale o co tu chodzi? Czyżby wszechmogący Stwórca nie mógł wykonać swojej pracy w jeden dzień, a nawet jedną sekundę? Czyżby powtarzanie słów: „Niech stanie się…”, sprawiło, ze Stwórca dostał zadyszki? Odpowiem krótko, przechodząc do sedna rzeczy: to nie Bóg potrzebował odpoczynku, lecz my. Wskazując na siódmy dzień (liczba „7” jest liczbą Bożego Przymierza, ale o tym może innym razem), Stwórca stał się naszym Ojcem. Poprzez swój przykład, odpoczynek w siódmym dniu, którego przecież nie potrzebował, zaprosił nas do pójścia Jego śladami, do wejścia w pełnię życia Trynitarnego, do „uczestnictwa w Bożej naturze”, jak to określił św. Piotr w swoim liście. Bez odpoczynku siódmego dnia, bez świętowania Dnia Pańskiego, Bóg pozostaje dla nas jedynie odległym, surowym Stwórcą, a nie kochającym Ojcem. My zaś sami, nie przyjmując Bożego zaproszenia do wejścia w odpoczynek siódmego dnia, wegetujemy na poziomie szóstego dnia, to jest dnia, w którym człowiek został stworzony wraz ze zwierzętami.

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 32 other followers

%d bloggers like this: