«W Imię Moje będą wypędzać złe duchy.»

Artykuł z czerwca 1998 roku, nie tracący nic na aktualności.

GABRIELE AMORTH ssp

Chrystus, zwycięzca Szatana, przekazał nam precyzyjne  nauczanie i konkretną moc przeciwko demonowi. Apologetyczna siła egzorcyzmów w czasach Jezusa: jej wpływ na pogan. Instytucja egzorcysty i jej praktykowanie na przestrzeni wieków. Obecna sytuacja Kościoła łacińskiego. Kim są egzorcyści, ilu ich jest, co robią, w jakich przypadkach pomagają?

Zacznę od nakreślenia granic tego artykułu. Nie będę pisał o czasach antycznych, czyli o wiekach poprzedzających przyjście Chrystusa, ani też o ludach niechrześcijańskich. Ograniczę się tylko do stwierdzenia, że we wszystkich ludach zawsze istniały złe duchy oraz egzorcyści, chociaż ich nazwy zmieniały się. Jeszcze przed narodami: izraelskim, egipskim, asyryjskim czy babilońskim, było powszechnie rozprzestrzenione przekonanie o istnieniu demonów, przed którymi należało się bronić. Oczywiście natura tych złych duchów uwarunkowana była kontekstem kulturowym poszczególnych ludów, podobnie jak i środki obronne przed nimi: ryty, czarownicy, ofiary…

Nie będę też mówił o kościołach chrześcijańskich nie należących do Kościoła katolickiego. Wspomnę tutaj jedynie o pierwszej zasadniczej różnicy, zaistniałej już w IV wieku: Kościół Łaciński nadał podówczas egzorcyzmom formę instytucjonalną zawierzając ją pieczy biskupów.  Kościół Wschodni nigdy nie zaakceptował tego faktu, nie umniejszając jednak tym samym jedności z Kościołem Łacińskim. W późniejszych wiekach, wraz ze schizmą Kościołów reformowanych także praktyki egzorcyzmów przybierały różne formy w zależności od poszczególnych wyznań. Encyklika „Ut unum sint” z 25 maja 1995, podkreśla konieczność poznania kościołów siostrzanych i zaznacza, że w tych wspólnotach „pewne aspekty chrześcijańskiej tajemnicy są czasem ukazane bardziej wyraziście” (n. 14). Tak więc w Kościele prawosławnym i w niektórych wspólnotach protestanckich, egzorcyzmy są zwykłą praktyką duszpasterską, tak jak to było na początku w Kościele Łacińskim, co niestety później zostało zmienione.

Przejdźmy do głównego zagadnienia artykułu. Dopiero dzięki Bożemu objawieniu człowiek poznał lepiej, choć jeszcze nie w pełni, świat niewidzialny, w tym także siły zła, co do których wcześniej posiadano jedyne mgliste pojęcie. W świetle Objawienia przyniesionego przez Chrystusa świat dowiedział się o istnieniu duchowych bytów osobowych, czyli aniołów, stworzonych przez Boga jako dobre, spośród których  pewna część zbuntowała się przeciw swojemu Stwórcy w sposób nieodwołalny. Wraz z Objawieniem Chrystusa człowiek poznaje wagę egzorcyzmu: ponieważ Jezus przyszedł „aby zniszczyć dzieła Szatana.” (1 J 3,8) Sam Mistrz mówi, że Jego celem jest zburzenie królestwa demona oraz inauguracja królestwa Boga (Łk 11, 20). Kiedy Piotr podsumowuje w obecności Korneliusza, pierwszego nawróconego poganina, działalność Jezusa wypowiada znamienne zdanie: „Przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.” (Dz 10, 38)Szatan, „książę tego świata”, jak go nazywa Jezus (J 14, 30) oraz „bóg tego świata” jak mówi o nim Paweł (2 Kor 4, 4), był tym mocnym, panem wszystkich królestw ziemskich, czującym się pewnie w swoim panowaniu. Jezus okazał się jednak silniejszym od niego, tym który go rozbroił (Łk 11, 21-22).

Jezus zostawił precyzyjne nauczanie o złych duchach oraz przekazał nam konkretne środki do walki z nimi, nie zostawiając wątpliwości co do kwestii podstawowej, to jest ich istnienia, nurtującej umysły także i Jemu współcześnie żyjących: Faryzeusze wierzyli, Saduceusze nie. Wyjaśnił jednoznacznie naturę działania Szatana przeciwko Bogu; można tu wspomnieć o przypowieści o „ziarnie i kąkolu” i o „siewcy”. Uwalniał opętanych, czyniąc jednoznaczną różnicę pomiędzy wypędzaniem diabła, a uzdrawianiem chorych; tylko niektórzy z dzisiejszych biblistów i teologów, krętacze i odstępcy od Prawdy ewangelicznej, czynią zamieszanie w umysłach wiernych, starając się narzucić im własne niedowiarstwo.

Także wtedy kiedy przekazywał swoją moc Apostołom, wyraźnie podkreślił różnicę pomiędzy uwalnianiem od Szatana a uzdrawianiem chorych. To przekazanie władzy na duchami nieczystymi odbyło się progresywnie: najpierw otrzymali ją Apostołowie, następnie pozostali uczniowie, i w końcu wszyscy którzy uwierzyli w Jego Imię i działali Jego mocą (Mk 16, 17). Naśladując przykład Mistrza i Apostołów, w pierwszych trzech wiekach wszyscy chrześcijanie, którzy tego chcieli, mogli wykonywać egzorcyzmy.

Praktyka ta miała dużą wartość apologetyczną, ponieważ opętani poganie zwracali się o pomoc do chrześcijan. Pisał Justyn: „Chrystus narodził się z woli Ojca dla zbawienia wierzących i ku zgubie demonów. Możecie się o tym przekonać na własne oczy. Na całym całym świecie i w waszym mieście (Rzymie) jest mnóstwo opętanych, którym zaklinacze, czarownicy i inni nie są w stanie pomóc. Natomiast wielu z nas, chrześcijan, wypędza demonów w Imię Jezusa Chrystusa, ukrzyżowanego pod Poncjuszem Piłatem, zabierając im władzę jaką mieli nad tymi ludźmi.” (Apologia, VI, 5-6).

Tertulian akcentuje skuteczność z jaką chrześcijanie uwalniają od demonów zarówno swoich współbraci jak i pogan. Podkreśla jednocześnie skuteczność egzorcyzmów nie tylko w stosunku do ludzi ale także wobec życia społecznego, przesiąkniętego bałwochwalstwem i zgubnymi wpływami. Jest to bardzo ważny aspekt, obecny w nauczaniu ostatnich papieży o demonach.
Cała rodzina może zostać uderzona tym zgubnym wpływem demonów, jakaś konkretna społeczność, cały nurt polityczny mogący dojść do władzy (mam na myśli straszne aberracje nazizmu; Stalina i jego wspólników). Paweł VI w związku z tym przypomina: „Pismo święte gorzko ostrzega nas, ze cały świat znajduje się pod panowaniem diabła.” (23.2.1977)

Orygenes dołacza nowy element kiedy mówi, że w Imię Jezusa można wyrzucać złe duchy nie tylko z osób, ale także z przedmiotów, z domów, ze zwierząt. Są to uwolnienia, nad którymi my egzorcyści zawsze pracowaliśmy, chociaż dokumenty kościelne o nich nie wspominały (Kodeks Prawa Kanonicznego i Rytuał Rzymski rozważają jedynie przypadek opętania osobowego). Teraz jednakże wspomina o nich Katechizm Kościoła Katolickiego.

Interesująco mówi Cyprian: „Przyjdź i posłuchaj demonów, zobacz na własne oczy jak ulegają naszym modlitwom, naszym biczom duchowym, jak na głos świętych formuł uciekają z ciał nad którymi dotychczas panowały.” („Przeciwko Demetriuszowi” r. 15)

Wspomniałem wcześniej o wartości apologetycznej egzorcyzmów, o ich sile przyciągania pogan, ponieważ dzisiaj znajdujemy się w całkowicie  odmiennej sytuacji: chrześcijanie nie znajdują już żadnej pomocy, żadnego zrozumienia u ludzi Kościoła; dlatego zwracają się do czarowników, szalbierzy, czy też wstępują do sekt.

Zauważmy, że praktyka egzorcyzmów rozwijała się już od samego początku w dwóch kierunkach: egzorcyzmy których zadaniem było uwalnianie opętanych oraz egzorcyzm jako integralna część chrztu, uwalniający katechumena spod władzy Szatana i wprowadzający w życie Chrystusowe. Jakieś echo tej drugiej formy egzorcyzmu pozostało jeszcze w dzisiejszych przyrzeczeniach chrzcielnych. Niestety ostatnia reforma liturgiczna zredukowała egzorcyzm chrzcielny, szczególnie w Chrzcie dzieci, do tego stopnia, że sam Paweł VI publicznie wyraził swoje niezadowolenie z takiego stanu rzeczy w przemówieniu z dnia 15 XI 1972 r. No właśnie, dzisiejsi liturgiści nie wierzą zbytnio w demona. Wystarczy zobaczyć jak w nowym Bendykcjonale skrupulatnie usunięto wszelkie wezwania do Pana, których celem była prośba o ochronę przed demonem.

Punkt zwrotny, IV wiek.

Wśród wielkich egzorcystów wymienianych w historii Kościoła, nie możemy zapomnieć o Marcinie z Tours oraz pierwszych mnichach, takich jak na przykład  Antoni, czy Pachomiusz. Już sam lud wiedział dzięki swojej intuicji, że osoby oddane modlitwie oraz praktykujące post są najlepiej przygotowane do wykonywania egzorcyzmów. To właśnie z tego powodu, jeszcze dzisiaj chcąc znaleźć egzorcystę w kościele prawosławnym wystarczy udać się do jakiegoś klasztoru, bowiem posługa egzorcyzmów jest uważana za charyzmat i jak to stwierdzają Konstytucje Apostolskie z 380 rok: „Egzorcystą zostaje się nie przez święcenia, lecz na podstawie osobistej decyzji, dobrej woli, siły ducha i łaski.”

Natomiast na Zachodzie silną była wtedy tendencja, wynikająca w pewnej mierze z prawa rzymskiego, do ujmowania wszystkiego w normy prawne. Już w II wieku Ireneusz mówi z podziwem o egzorcystach jakby byli oni jakąś oddzielną grupą, chociaż wtedy wszyscy mogli być egzorcystami. W Rzymie, papież Korneliusz  w jednym ze swoich listów z 251 roku jako pierwszy mówi o egzorcystach jako wykonujących świętą posługę. Myślę, że jako datę graniczną należy przyjąć rok 416, w którym to papież Innocenty I postanawia, że egzorcyzmy mogą być wykonywane jedynie po uprzedniej autoryzacji biskupiej.

Postanowienie to jest nadal obowiązującym (z dodatkowym uściśleniem: że biskup może upoważnić do egzorcyzmów jedynie kapłana), ale ponieważ chodzi tu o zarządzenie kościelne o charakterze administracyjnym, zmiany są zatem możliwe i pożądane. Należy tu poczynić ważną uwagę. Nie należy sądzić, że wraz z wprowadzeniem instytucji egzorcysty umniejszono tę władzę i moc wypędzania demonów, jaką Chrystus dał wszystkim wierzącym w Niego. Nie należy też uważać, że egzorcyzm jest jedynym środkiem umożliwiającym uwolnienie od opętań i wpływów demona.

Nadal pozostają aktualnymi w walce z demonami, powiedziałbym nawet nieodzownymi i często skutecznymi, zwykłe źródła Łaski: modlitwa, sakramenty, umartwienia, czyny miłosierdzia… Niezwykle ważnymi są też prywatne modlitwy uwolnienia. Nie możemy także zapominać o tym, że Duch Święty jest wolny w rozdawaniu swoich charyzmatów, a więc także i charyzmat uwalniania od demonów może zostać dany komukolwiek i kiedykolwiek. Istota wprowadzenia przez Kościół norm dotyczących posługi egzorcyzmami polega na tym, że w ten sposób Kościół postanowił uchronić wiernych od fałszywych charyzmatyków i szarlatanów, których nigdy nie brakowało.

Do końca XII wieku praktyka egzorcyzmów znajdowała się, zarówno na Zachodzie jak i Wschodzie, w progresywnym i pokojowym rozwoju. W kościołach nie brakowało egzorcystów i dlatego egzorcyzm wyglądał tak jak powinien wyglądać, a więc był zwykłą posługą duszpasterską, w związku z czym nie istniały żadne trudności ze znalezieniem egzorcysty. Istniał w tym czasie także pewien rodzaj nieformalnej „instytucji”, którą ja nazywam „szkołą” egzorcystów, a która dzisiaj niestety prawie całkowicie zanikła: starszy egzorcysta był wówczas zawsze wspomagany przez młodszych, a kiedy już go zabrakło, zastępowali go młodsi, odpowiednio przygotowani.

Był to okres nacechowany wielką kreatywnością w tworzeniu nowych formuł egzorcystycznych; wspomnę jedynie formuły Alcuinus`a (+804), które weszły do Mszału Rzymsko-Gallikańskiego, a następnie po części także do Rytuału rzymskiego z 1614 r. Zasługą tego okresu jest także odrzucenie przez teologów, jak i wiernych, szerzącej się w świecie laickim wiary w czarownice i magów. Późniejsze wieki pod tym względem były o wiele smutniejsze; zaczęto bowiem nazywać czarownicami wszystkie kobiety wykazujące zaburzenia emocjonalno – umysłowe, czy jakieś inne odchylenia od normalności (tzw. bonae faminae), i zamiast pomagać im modlitwami i egzorcyzmami, często poddawano je prześladowaniom a czasami nawet prowadzono na stos.

W 1252 r. Innocenty IV autoryzuje tortury heretyków, a w 1326 Jan XXII inkwizycję przeciwko czarownicom. W ten sposób zaczyna się demonizacja wszystkiego, a powodem takiego stanu rzeczy jest bez wątpienia odejście od wykonywania egzorcyzmów; pustka spowodowana zanikiem praktyki egzorcyzmów została wypełniona przez prześladowania. Hiszpania tego okresu, znana z inkwizycji Torquemady, jest potwierdzeniem tej prawidłowości: nie było tam tak zwanego polowania na czarownice, ale dlatego, że nie zaniechano egzorcyzmów.

Najgorszymi były lata 1560-1630, w szczególności dla krajów protestanckich. Trzeba tu jednak wspomnieć o budującym wyjątku: dobrze udokumentowanym przypadku siostry Janiny Fery (1559-1620). Od wielu lat pozostawała ona w łączności z diabłem, po wcześniej zawartym z nim pakcie, i rzeczywiście według zasad epoki „nadawała się” na spalenie na stosie. Na szczęście nie doszło do tego, a to dzięki wielkiej wrażliwości duszpasterskiej biskupa z Cambrai (Ludwika de Berlaymont). Nakazał on poddanie tej zakonnicy egzorcyzmom, w skutek czego została ona uwolniona od wpływu diabelskiego i prowadziła do samej śmierci przykładne i spokojne życie. Ten przypadek był powodem wybuchu kontestacji przeciwko barbarzyńskim metodom stosowanym uprzednio. Wspomnijmy tylko jezuitę Friedrich`a Spee, który w 1631 r. opublikował książkę Cautio criminalis, będącą bezpardonową krytyką tortu i polowań na czarownice. W ten sposób te haniebne praktyki ostatecznie zanikły. Problem jednak w tym, że tortury nie zostały zastąpione egzorcyzmami, co było nad wyraz wskazane, jak wskazywał na to opisany przypadek opętanej zakonnicy.

W XVIII wieku nastąpiło radykalne przejście do drugiego ekstremum: od demonizowania wszystkiego i błędnej walki z Szatanem do całkowitej negacji istnienia demona, którego sprowadzano co najwyżej do abstrakcyjnego symbolu zła. Do tej  zmiany w spojrzeniu na diabła przyczyniła się w dużej mierze kultura laicka, ateizm głoszony masom, tendencyjne przedstawianie koncepcji racjonalizmu w kulturze i nauce. W konsekwencji doszliśmy do czasów dzisiejszych, których głównymi cechami jest: zanik wiary i równoczesny wzrost okultyzmu, przesądów i irracjonalnych wierzeń. W takim to właśnie punkcie historii znajdujemy się obecnie.

Także środowisko eklezjalne nie uchroniło się przed wpływami tych XVIII – wiecznych ideologii. Ograniczę się do mojego pola zainteresowania. Można powiedzieć, że w świecie katolickim egzorcyści praktycznie zniknęli już przed trzema stuleciami. Oczywiście odizolowane przypadki istniały: czytając biografie świętych zauważamy, ze chociaż nie byli oni egzorcystami, to jednak posiadali moc uwalniania opętanych od demonów. W dzisiejszym kościele istnieje poważna pustka w tej materii zarówno z punktu widzenia teoretycznego jak i praktycznego (wyjąwszy jak zawsze pojedyncze przypadki). Od dziesięcioleci nie studiuje się w seminariach tak jak należy tej części teologii dogmatycznej, która mówi o Bogu Stwórcy, o Aniołach i próbie jakiej zostali poddani, o następującym po niej buncie. Tak więc w studiach seminaryjnych zagadnienia demonologii praktycznie nie są dogłębnie przedstawiane. Nie studiuje się dzisiaj teologii duchowości dotyczącej zwyczajnej działalności demona, ani też jego działalności nadzwyczajnej: opętań i uroków (malefici). A co za tym idzie nie omawia się środków zaradczych uwalniających od wpływu diabelskiego, między którymi znajdują się egzorcyzmy. Nie należy się więc dziwić, że egzorcyzmy zostały zepchnięte gdzieś na odleglejszy plan, tym bardziej, że większość kapłanów nigdy ich nie wykonywała, a nawet nie widziała. Nie studiuje się też dogłębnie w teologii moralnej tych grzechów, które wykraczają przeciwko pierwszemu przykazaniu: magia, nekromancja, spirytyzm, czy też pewnych formy przesądów potępionych przez Biblię, a dzisiaj powszechnie obecnych. Dlatego też kiedy lud Boży szuka pomocy u kapłanów w tych dziedzinach, niejednokrotnie odbija się od muru ignorancji i niezrozumienia.

Oprócz tych dwóch dużych zaniedbań w studium i praktyce, dołączmy jeszcze błędy doktrynalne wielu teologów i biblistów, którzy posuwają się nawet do negacji istnienia egzorcyzmów w Ewangeliach, przedstawiając je jako wyraz „języka kulturowego”, „przystosowania do mentalności epoki”, kompletując w ten sposób panujące obecnie zamieszanie w prawidłowym rozumieniu egzorcyzmów. To prawda, że przeciwko tym błędom podnosił się głos papieży, przede wszystkim Pawła VI i Jana Pawła II, do których należy dołączyć dokument Kongregacji Doktryny Wiary o demonologii z 26 VI 1976, załączony do oficjalnych dokumentów Stolicy Apostolskiej. Było to jednak za mało aby całkowicie rozwiać niedowiarstwo tak głęboko zakorzenione.

A biskupi, którzy mają monopol nominowania egzorcystów? Także oni działają pośród wielu trudności. Z jednej strony Prawo Kanoniczne daję im i tylko im władzę wyznaczania egzorcystów (Kan. 1172), a więc bardzo odpowiedzialną władzę (i obowiązek); a z drugiej strony muszą oni zarządzać pośród takich samych ograniczeń w jakich znajduje się cały kler: nigdy nie studiowali tej materii, nigdy nie praktykowali (wyjąwszy rzadkie przypadki), ani nawet nie widzieli egzorcyzmu, są pod wpływem błędnych teorii teologów i biblistów; jednym słowem – wierzą jedynie w teorię, czasami nawet błędną. Zdaję sobie sprawę, że trudno jest uwierzyć jedynie na słowo w rzeczy, które my egzorcyści widzimy na co dzień. Aby uwierzyć, trzeba wziąć w nich udział. Dodam jeszcze, że to zaniedbanie praktyki i wiedzy o egzorcyzmie w ostatnich trzech wiekach, sprawiło że przedstawia się on w naszych oczach jako coś monstrualnego, anormalnego, do którego należy odwoływać się jak najrzadziej, a najlepiej wcale. W ten sposób znalezienie egzorcysty w Kościele Katolickim jest prawdziwym dramatem. W ostatnich latach jedynie w Italii coś drgnęło. W pozostałych krajach nadal panuje przerażająca pustka. Wierni czują się opuszczeni, niezrozumiani, i dlatego szukają pomocy gdzie indziej, jak już mówiliśmy: u magów, wróżących z kart, w sektach i innych religiach. Możemy śmiało powiedzieć, podsumowując ostatni okres, że tym który z całą pewnością nie spał, był jedynie demon.

Sobór Watykański II mówi wyraźnie: „W ciągu bowiem całej historii ludzkiej toczy się ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta zaczęta ongiś u początku świata, trwać będzie do ostatniego dnia, według słowa Pana.” (Gaudium et Spes, 37).

A Jan Paweł II: „Kościół uczestniczy w zwycięstwie Chrystusa nad demonem: Chrystus rzeczywiście dał swoim uczniom władzę wypędzania demonów. Kościół wykonuję tę swoją zwycięską władzę poprzez wiarę w Chrystusa i modlitwę, która w specyficznych przypadkach, może przybrać formę egzorcyzmu.” (20 sierpnia 1986).

Znajdujemy zatem w Ewangelii słowa uzasadniające potrzebę egzorcyzmów, podobnie też w nauczaniu Kościoła i w Prawie Kanonicznym. Także w praktyce zauważamy duże zapotrzebowanie na egzorcyzmy, jednak według mnie bardzo odległy jest czas, w którym egzorcyzmy staną się we wszystkich diecezjach częścią zwyczajnej posługi duszpasterskiej. W wielkim błędzie pozostają ci, którzy przychodzą do egzorcysty jak do kogoś obdarzonego niezwykłą mocą, jak do swego rodzaju „dobrego czarownika”.  Właściwa postawa wobec posługi egzorcysty opiera się na głębokiej wierze w Jezusa Chrystusa i w Kościół, w imię którego egzorcysta działa.

Co robi egzorcysta? Przede wszystkim jest człowiekiem słuchającym, aby dobrze rozpoznać  dany problem. Najczęściej bowiem nasi udzie potrzebują jedynie zbliżenia się do Boga, nawrócenia, a nie koniecznie zaraz egzorcyzmu. Wierzę, że każdy egzorcysta może potwierdzić, że pomógł wielu oddalonym osobom zbliżyć się do Kościoła: do sakramentów, do modlitwy, do praktyk chrześcijańskich; że przybliżył do Boga o wiele więcej osób od kiedy zaczął wykonywać posługę egzorcysty, niż wtedy kiedy pełnił inne posługi kapłańskie.
Życie w łasce, a więc i wszystko co to za sobą pociąga (modlitwa, sakramenty, dokształcanie religijne…) pozostaje od zawsze najskuteczniejszym środkiem leczniczym i prewencyjnym.

Drugim zadaniem egzorcysty jest uspokajanie przychodzących do niego osób. Dzisiaj jest naprawdę bardzo dużo takich, którzy uważają siebie za ofiary czarów, uroków zamawianych przez zazdrosnych sąsiadów, czy przeciwników w biznesie. W takim przekonaniu są jeszcze bardziej utwierdzani ci nieszczęśnicy ilekroć zwrócą się o pomoc do niewłaściwych „fachowców”: do magów, wróżących z kart, fałszywych wizjonerów i charyzmatyków, którzy mnożą się z dnia na dzień we wszystkich mediach.

Każdy kapłan, czy też jakakolwiek inna osoba dobrej woli jest w stanie uspokoić i wyciszyć te niepokoje, ale słowa egzorcysty wydają się być w tych przypadkach skuteczniejsze, ponieważ jest on uważany przez niepokojone osoby za eksperta w tej dziedzinie.

Głównym zadaniem egzorcysty jest wykonywanie egzorcyzmów. Przechodzi się do nich jednak dopiero po stwierdzeniu konieczności ich przeprowadzenia. Mogą to być proste objawy uzasadniające podejrzenie opętania, manifestujące się po wykonaniu krótkich modlitw egzorcystycznych.

Osobom, które potrzebują egzorcyzmów doradzam zawsze aby zintensyfikowały życie modlitewne. Zalecam także, aby zanim przyjdą do mnie, poddały się serii modlitw o uzdrowienie i uwolnienie przeprowadzonych przez kapłana, lub też przez odpowiednio przygotowaną grupę modlitewną Odnowy w Duchu  Świętym.

Jeśli chodzi o środki zaradcze przeciwko zwykłej działalności Szatana, a więc kuszeniu, podaje je sama ewangelia: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.”

Co się zaś tyczy działalności nadzwyczajnej Szatana, czyli opętania i diabelskich zaburzeń, dopiero na ósmym miejscu stawiam pod względem skuteczności egzorcyzm.

Oto porządek zalecanych przeze mnie środków obronnych:

1. Życie w łasce Bożej;

2. Spowiedź;

3. Msza św.;

4. Komunia;

5. Adoracja eucharystyczna;

6. Każda modlitwa, szczególnie psalmy i różaniec;

7. Modlitwa uwolnienia;

8. Egzorcyzmy.

Oczywiście do każdego przypadku z osobna należy odpowiednio dobrać częstotliwość i równoczesność stosowania wymienionych środków; na przykład modlitwa, pod względem następstwa czasowego, poprzedza i towarzyszy zawsze pozostałym elementom.

„Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.” (Mk 16, 17-18)

Gdyby tylko kapłani uwierzyli słowom Jezusa i w moc jaką otrzymali od Niego, nigdy nie zmęczyliby się błogosławieniem tych wszystkich, którzy proszą o zwykłe błogosławieństwo. Wierzę, że wtedy wykorzenione zostałoby wszelkie zło powodowane przez magów, szarlatanów, wróżących z kart, wizjonerów, i że całe to wojsko fałszywych uzdrowicieli znalazłoby się na zasiłku.

http://www.rassegnastampa-totustuus.it/modules.php?name=News&file=article&sid=271

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 32 other followers

%d bloggers like this: